Zofia Dzieniszewska - zapiski

Temat: Egzamin z w-f w 2007 roku
A tutaj się mylisz Wilk80 : Jeżeli uważasz, że obecny zestaw ćwiczeń sprawdza obiektywnie cechy motoryczne, to nie masz pojęcia o cechach motorycznych. Nie wystarczy przeczytać nagłówków w tabelce "cecha motoryczna - siła, zwinność, wytrzymałość". Jeżeli podciągnięcia techniczne są dla Ciebie miernikiem siły, to... Jeżeli skłony tułowia w tak dużym czasie i tak wielkiej ilości są dla Ciebie miernikiem siły, to... Jeżeli bieg wahadłowy 10 x 10 jest dla Ciebie miernikiem zwinności, to... Jeżeli uważasz, że 10 x 10 bez fotokomórki może być dobrze oceniony (przy tak małych widełkach), to... Sorry - poczytaj trochę, poszukaj. Czy mięsień brzucha różni się od np. dwugłowego ramienia? A jak robisz siłę na treningu - wachlując 50 razy samą ręką na czas? Że tylko do tego przykładu się odniosę... Tak się składa, że ukończyłem AWF i czynnie "działam" w sporcie. Teraz trochę teorii : Każdy dobry test do oceny sprawności fizycznej powinien spełniać kilka warunków. Powinien być trafny i rzetelny. Pod pojęciem trafności testu rozumie się, czy test zmierzył to, co chcieliśmy zbadać. Rzetelnością natomiast nazywamy zgodność wyników uzyskanych przez tych samych badanych w testowaniu dokonanym w różnym czasie. Poza rzetelności i trafnością każdy test winien być łatwy, do zastosowania w różnych warunkach powinien oceniać podstawowe zdolności motoryczne. Dokonywanie pomiarów nie powinno pochłaniać wiele czasu i wymagać od badanego specjalnych umiejętności. Oceńmy, rzetelnie kolego Wilk80 "nasze " testy : Podciąganie na drążku nachwytem , wykorzystywane do badania siły np. w Europejskim Teście Sprawności Fizycznej EUROFIT, jest idealnym ćwiczeniem. Gdzie masz w opisie ćwiczenia elementy techniczne? Opis jest prosty : broda nad drążek - powrót do zwisu z wyprostowanymi RR. Tyle. To ,że do każdego ruchu potrzeba jakiś umiejętności technicznych jest oczywiste. Podczas zwykłego chodu, też potrzebujesz techniki!!! Bieg wahadłowy 10x10 lub "koperta" to badanie szybkości a nie jak piszesz zwinnośći, wykorzystywane jest np. w Międzynarodowym Teście Sprawności Fizycznej.Co do fotokomórki , to już chyba sam wiesz, że przesadziłeś. Wykonuje testy sprawności fizycznej od kilkunastu lat ( nie tylko w armii, przede wszystkim z zawodnikami ), zawsze za pomocą pomiaru ręcznego i wierz mi, że błąd pomiaru mieści się w setnych, a my podajemy wyniki zaokrąglone do dziesiątych więc... może mały zakładzik? Skłony T w przód , również wykorzystywane ćwiczenie w obu wymienianych Testach powyżej do badania siły. Pamiętaj, że testy w armii nie mają na celu określić siły każdego żołnierza z podziałem na poszczególne mięśnie. Do tego celu wykorzystywalibyśmy dynamometry i po kłopocie. My badamy wytrzymałość żołnierza w pokonywaniu wzmożonego wysiłku fizycznego. Do badania wytrzymałości siłowej, skłony T w przód są idealne. Twoje porównanie do ćwiczeń wykonywanych na siłowni jest bez sensu. Ale idąc Twoim tokiem myślenia, oceniane są przcieżówne grupy mięśniowe mm. RR ( podciąganie ), mm. brzucha i grzbietu ( skłony T w przód ),mm. NN ( biegi wahadłowe). Podsumowując :jak widzisz mam "podstawową" wiedzę na ten temat, dlatego napisałem poprzedni post. Tobie radzę, zanim zaczniesz oceniać kogoś, sprawdzić czy posiadasz wiedzę teoretyczną i praktyczną na dany temat, czy posiłkujesz się tym " co się" mówi. Jeżeli ukierunkujesz mnie na jakąś fachową literaturę na ten temat, to chętnie skorzystam z Twojej rady i poczytam nowe aspekty naukowe badania cech motorycznych człowieka, tylko podaj mi jakieś tytuły a teraz życzę miłego czytania
Źródło: nfow.mil.pl/viewtopic.php?t=18905



Temat: Początek świata
Zderzenie jesli dobrze pamietam ma polegac na wbiciu w siebie nawzajem dwoch atomow. Na zderzeniu protonów, a dokładnie kwarków z których sa zbudowane... -------------------------------------------------------------------------------- Detektory cząstek elementarnych, zaprojektowane do pomiarów w ośrodku CERN, to skomplikowane, nafaszerowane elektroniką urządzenia. Dzięki nim fizycy mają zamiar odkryć nieznane dotąd cząstki. Jak wyjaśnił kierownik grupy warszawskich naukowców, uczestniczących w budowie i wykorzystaniu jednego z detektorów, prof. Jan Królikowski z Uniwersytetu Warszawskiego, detektory są w istocie największymi mikroskopami, jakie kiedykolwiek zbudowali ludzie. - Z tym, że mikroskop używa światła po to, żeby ono przeszło przez próbkę i trafiło do jakiegoś urządzenia, które jest czułe na światło, np. do kliszy fotograficznej. W naszym przypadku próbką zderzające się cząstki elementarne. one jak gdyby jednocześnie światłem i próbką. W takim zderzeniu powstaje zazwyczaj bardzo wiele innych cząstek, które rozlatują się do różnych elementów detektora i właśnie ślady ich przejścia przez detektor są naszą fotografią. Fotografia ta jest na dodatek robiona niesłychanie szybko. Np. w LHC zderzenia cząstek następują 40 milionów razy na sekundę - tłumaczył Królikowski. Jak mówił, nazwa detektora, w którego budowie od początku uczestniczył - (CMS Compact Muon Solenoid) (ang. Zwarty Solenoid Mionowy) - wskazuje na główne zadanie, jakie ten detektor będzie spełniał. Jego priorytetem będzie możliwie najdokładniejsze zarejestrowanie torów lotu i pędów pojawiających się po zderzeniu mionów, choć detektor zapewni też doskonały pomiar innych cząstek jak elektronów, mezonów pi czy K, kwantów gamma itp. Właśnie zaobserwowanie mionów, zachowujących się w określony sposób, będzie świadczyło o powstaniu ciekawego, być może nieznanego do tej pory zjawiska. Naukowiec wyjaśnił, że z 40 mln zderzeń na sekundę ekipa CMS będzie mogła zapisać od 100 do 200 zderzeń na sekundę. Dlatego zaprojektowano urządzenie, które wykrywa "sygnaturę" ciekawego zdarzenia, np. miony lecące pod dużym kątem od linii, w której biegną zderzające się wiązki protonów. Wielozadaniowe urządzenie nosi nazwę "tryger" (ang. trigger - cyngiel, spust, układ wyzwalania) i jedna z jego ważnych części składowych - tryger na miony - została zbudowana przez polskich fizyków. Jego zadaniem jest przekazanie do komputerów informacji, że właśnie nastąpiło zderzenie, które warto zbadać, i że informację sprzed ułamka sekundy trzeba zapisać na dysku i zachować do późniejszej analizy. - To taka fotokomórka, tylko działająca 40 mln razy na sekundę; bardzo szybka fotokomórka. Zespół warszawski będzie się zajmował doprowadzaniem do perfekcji tego urządzenia. Będziemy również analizować dane zebrane w detektorze razem z kolegami z całego międzynarodowego zespołu - powiedział Królikowski. Mimo zastosowania trygera, aby odpowiedzieć na niektóre pytania, np. na pytanie czy istnieje cząstka Higgsa, trzeba będzie zbierać dane przez ok. trzy lata. Jak podkreślił Królikowski, szacuje się, że przez ten czas detektor zarejestruje prawdopodobnie zaledwie kilkanaście przypadków powstania cząstki Higgsa. Dlatego tak ważna jest precyzja zapisywania wyników. - Zderzające się w akceleratorze LHC protony to obiekty dosyć puste w środku. Większość ze zderzeń wygląda tak, że protony, jak przelatujące blisko siebie kule, po prostu się trochę potrącają, nieco zmieniają kierunek, wyprodukuje się jedna czy dwie inne cząstki. To dla nas nie jest ciekawe. Wyobraźmy sobie, że proton to kulisty balonik z odrobiną groszku w środku. Ten groszek to są kwarki. Najczęściej następują niezbyt interesujące zderzenia powłok baloników. Zderzamy te duże kule, ale tak naprawdę interesuje nas zderzenie tego groszku w środku. Zderzenia dwóch kwarków zdarzają się niezwykle rzadko. Jeżeli jednak one już następują, to na ogół w ich wyniku produkuje się to, co chcemy, czyli dużo różnych nowych obiektów. Chcemy wybrać to, co jest potencjalnym kandydatem na coś ciekawego w fizyce. Jednym z wyznaczników, jedną z »sygnatur« takiego twardego zderzenia, jest mion lub pary mionów wylatujących z miejsca zderzenia pod dużym kątem i z dużym pędem, elektron lub kilka elektronów, elektron i mion albo jet, czyli strumień cząstek lecący pod dużym kątem. Podzespoły trygera muszą umieć wykrywać takie sygnatury - tłumaczył fizyk. Po zaobserwowaniu takiego zjawiska i zapisaniu danych z tej obserwacji, następuje szczegółowa analiza. - Mierzenie wszystkich kierunków, wszystkich wektorów pędu, wszystkich energii, tworzenie z tego różnych wielkości fizycznych takich jak masy układów cząstek, pozwolą nam odkryć, z czym naprawdę mieliśmy do czynienia. Ale kluczowym problemem jest wyłowienie tych niezwykle rzadkich przypadków twardych zderzeń - powiedział. Chociaż detektor CMS ma rejestrować pęd i tor lotu mionów, które są milion razy mniejsze od atomu, to sam jest bardzo okazałym narzędziem badawczym. Podobnie jak drugi z detektorów ogólnego przeznaczenia, który będzie wykorzystywany w CERN - ATLAS. Ma on rozmiar sześciopiętrowej kamienicy. Skrót ATLAS rozszyfrowuje się - A Toroidal LHC AparatuS (ang. Toroidalna Aparatura Przy LHC). Jak wyjaśnił biorący udział w eksperymencie z udziałem ATLAS-a prof. Piotr Malecki, będzie on - podobnie jak CMS - nastawiony na potwierdzenie istnienia nieznanych dotąd cząstek. - Wygląda jak leżący walec o średnicy ok. 26 m i długości ok. 45 m. Waży ok. 7 tys. ton. Elektroniczny odczyt wszystkich detektorów to ok 100 milionów kanałów. Budowa ATLAS-a zajęła blisko dwadzieścia lat. Spodziewamy się, że będzie on zbierał dane podobnie długo i karmił nimi wiele roczników młodych fizyków - część z nich właśnie kończy przedszkole - podkreślił Malecki. Jak tłumaczył naukowiec, nie stanie się to od razu, ponieważ, jak zwrócił uwagę, może się zdarzyć, że tylko jedno na miliard zderzeń będzie naprawdę interesujące. Dlatego twórcy LHC postarali się, aby dochodziło do 40 mln zderzeń na sekundę. - Z tych milionów musimy odrzucić większość i zachować (zapisać na dyskach) nie więcej niż ok. 100 na sekundę. Nie muszę dodawać, że przy tej selekcji musimy być ostrożni i pewni, że "nie wylewamy dziecka z kąpielą" - zaznaczył. M.in. dlatego naukowcy tak bardzo liczą na obserwację mionów. - Detekcja mionów jest stosunkowo łatwa. Tak jak inne cząstki naładowane, jonizują one materię na trasie swojego przelotu, a w detektorach, które nazywamy "śladowymi", lokalizujemy powstałe ładunki i rekonstruujemy trajektorie. Miony są bardzo cennymi "świadkami" (mówimy często: sygnaturami) bardzo rzadko występujących oddziaływań, a równocześnie właśnie tych, które są celem naszych badań - wyjaśnił Malecki.
Źródło: niewyjas.nmj.pl/viewtopic.php?t=429




Szablon by Sliffka (© Zofia Dzieniszewska - zapiski)